czwartek, 29 września, 2022

PepeTV Telewizja Polska Na Świecie

Wigilia postna i z opłatkiem, a przy stole nierzadko prawosławni goście

Rozmaitość postnych dań trafi w Wigilię na stoły
Polaków mieszkających na Białorusi. Będą grzyby,
ryba i kisiel z kaszy manny. Będzie też choinka i
opłatek. Polskie rodziny zbierają się na Wigilię z
różnych zakątków kraju. Wolne miejsca przy stole
zajmą goście, często prawosławni.
Walery, który mieszka z żoną Natalią w Mińsku, pochodzi z
Grodna przy granicy z Polską. – Wszyscy byli Polakami –
podkreśla. – Przy stole zbiera się cała rodzina, babcia,
dziadek – 7-8 osób. Jeśli Wigilia przypada w wolny dzień, to jedziemy do Grodna i tam świętujemy.
Wtedy jest nas nawet 10 osób, bo jeszcze brat z rodziną.
28-letnia Tania pochodzi ze wsi pod Wołożynem, około 100 km od Mińska. – Mieszkamy w różnych
miejscach, np. siostra w Mińsku, ale na Wigilię zawsze przyjeżdżamy do domu rodzinnego – mówi.
U Olgi też zbiera się na Wigilię cała rodzina: ona, mąż i dwóch synów. Niekiedy uda się przyjechać
także jej rodzicom i dziadkowi. – Moja babcia pochodziła z zachodniej Ukrainy. Była Polką, ale nie
możemy znaleźć dokumentu, który by to potwierdził. Kiedy się urodziłam, mieszkała już z
dziadkiem na Białorusi. To jedyna osoba w rodzinie, która była Polką – mówi.
Mąż Olgi, Walery, podkreśla natomiast, że cała jego rodzina od strony mamy to Polacy. – Mieszkali
w okolicach Połocka. Moja babcia miała trzy siostry, wszystkie wyjechały do Polski. Jedna mieszka
na Mazurach, a dwie na Pomorzu. Mój dziadek miał czterech braci. Jego wszyscy bracia też do
Polski wyjechali. Jak jedziemy do Polski, to możemy przez tydzień zatrzymywać się w różnych
miastach w całym kraju i u kogoś nocować – opowiada.
Ludmiła wychowała się na wsi pod Pińskiem w obwodzie brzeskim, ale wraz z rodziną zamieszkała
w Mińsku. Jej mama była polską katoliczką, a ojciec wyznawał prawosławie. Wigilię zorganizuje w
Mińsku, bo do Pińska jest daleko. – Mam już dorosłą córkę i syna. Na wigilię zawsze przyjeżdża do mnie siostrzenica z rodziną.
Będzie nas w sumie piętnaścioro – wylicza.
Ludmiła zawsze przywozi sianko pod wigilijny obrus ze wsi, gdzie mieszka mama. – Mąż jest z
rodziny prawosławnej, utyskuje, że potem jest dużo sprzątania. Ale teraz coraz częściej chodzi do
kościoła, dochodzi do wiary – dodaje.
Większość polskich rodzin dba o tradycję przygotowywania na Wigilię 12 potraw. W rodzinie
Walerego i Natalii będzie m.in. smażona ryba, białe marynowane grzyby, ziemniaki, biały słodki
kisiel z kaszy mannej i samodzielnie upieczone ciasto.
W rodzinie Tani zazwyczaj jest makowiec. – Na pewno będzie kasza i ryba, ale nie karp. To
dlatego, że w naszej rodzinie preferuje się ryby morskie. Będą też baranki moczone w mleku z
makiem. To takie małe suszone kuleczki ciasta przypominającego pączki – mówi.
– My też mamy 12 dań – mówi Olga. – Zawsze jest jakaś sałatka z grzybami, zawsze ryba,
najczęściej też w sałatce. U nas to też nie karp, tylko jakaś ryba morska, np. z konserwy. Są
pierogi, w tym roku na pewno z grzybami, bo dużo ich nazbieraliśmy. Są też słodycze, ciasteczka,
torty domowej roboty. U Olgi nie będzie natomiast kaszy ani baranków.
Ludmiła z zapamiętała z dzieciństwa swoje ulubione danie wigilijne. – Nazywało się połamańce.
Bardzo cienko wałkowało się postne ciasto i piekło w piecu. Potem wszyscy siadali i je łamali. Do
tego dodawało się roztarty mak i podawało na słodko. Teraz w mieście już tego nie robimy –
opowiada.
Wśród co najmniej 12 dań, jakie przygotuje, będzie m.in. ryba. – Najczęściej zapiekam ją w
piekarniku, bo moja rodzina tak lubi. Pierogów nie robię, bo na to trzeba dużo czasu. Ale będzie
zupa grzybowa. Mama zawsze gotowała ją z suszonych grzybów. I ja też taką robię, jest bardzo
gęsta – mówi.
Polacy podkreślali w rozmowie z PAP, że zawsze dbają o wolne miejsce przy stole dla
niespodziewanego gościa.
– To jest najważniejsze – podkreśla Olga. – Zawsze przychodzą do nas w Wigilię goście. Wszyscy
nasi przyjaciele są prawosławni, ale chcą być na naszej Wigilii. Dlatego mamy nawet nie jedno
wolne miejsce, tylko dwa albo trzy. Goście przychodzą bez uprzedzenia i zawsze z radością ich
przyjmujemy.
W niektórych rodzinach zachowały się stare zwyczaje wigilijne. – U nas siano układała zawsze
babcia. Kiedy zasiadaliśmy przy stole, każdy wyciągał jedną słomkę. Jeżeli była długa, to znaczyło,
że ta osoba będzie mieć fajny, dobry rok, jeżeli krótka – gorszy – opowiada Tania.
– Jeśli w rodzinie były dziewczynki, wierzyło się, że ta, która wyciągnie dłuższą słomkę, pierwsza
wyjdzie za mąż. U nas to się sprawdziło. Moja siostra zawsze wyciągała dłuższą i już ma dziecko i
męża, natomiast ja jeszcze nie – dodaje.
W rodzinie Tani zachował się jeszcze jeden wigilijny zwyczaj. – Do tej pory jak przyjeżdżamy do
domu, mama zawsze w czasie kolacji – tak żeby nikt nie zauważył – wystawia nasze buty za drzwi
i tam wkłada prezenty. Pamiętam z dzieciństwa, że to było bardzo ekscytujące. Zawsze czekaliśmy
na tę chwilę i było nam trudno wysiedzieć przy stole do końca – opowiada.
W polskich domach nie zabraknie oczywiście choinek, choć często, zwłaszcza w mieście, będą one
sztuczne. – Staramy się ubrać choinkę wcześniej, zaraz po 20 grudnia, żeby był świąteczny nastrój.
Nasza choinka jest sztuczna, ale ozdabiamy pokój żywymi gałązkami – mówi Olga.
Także u niej w domu buty są ważnym elementem wigilijnej tradycji, choć w inny sposób. –
Wieszamy buty na prezenty w momencie ubrania choinki. Dzieci, jak tylko obudzą się rano przed
pójściem do szkoły, codziennie znajdują tam malutkie prezenciki. To może być cukierek albo
kredka, a w Wigilię święty Mikołaj już przynosi duże prezenty, które zamówili – opowiada.
Opłatek można dziś dostać w każdym kościele na Białorusi, Ludmiła pamięta jednak czasy
komunizmu, gdy w okolicach jej wsi nie było żadnego kościoła. – Babcia i dziadek przysyłali nam
opłatek z Polski. Wyjechali tam w 1958 r. razem z całą rodziną. Mama już była wtedy mężatką i
jako jedyna została na Białorusi – wspomina.
Wszyscy podkreślają, że tradycje wigilijne są dla nich bardzo ważne. – Staram się utrzymać
tradycje zapamiętane z dzieciństwa, żeby nie zostały zapomniane przez moje dzieci czy wnuków i
żeby oni też wiedzieli, jak przygotować Wigilię – mówi Ludmiła.
Z Mińska Małgorzata Wyrzykowska, Polska Agencja Prasowa

Ostatnio oglądanE

Ostatnie tematY

Loading...