środa, 5 października, 2022

PepeTV Telewizja Polska Na Świecie

Stare wileńskie cmentarze popadają w ruinę

Malowniczo położone na wzgórzach porośniętych
starodrzewem od dziesięcioleci trwały niemal bez
zmian. XIX-wieczne wileńskie cmentarze – na
Rossie, Bernardyński, Piotra i Pawła na Antokolu –
są księgą historii miasta. Przed ponad pół wiekiem
zamknięte dla pochówków zachowały dawną
autentyczność – są bardzo polskie, tak jak Wilno.
Powoli jednak popadają w ruinę i – tak jak Wilno – z
każdym rokiem stają się coraz bardziej współczesne
i litewskie.
– Wileńskie cmentarze przypominają architekturę wileńską, są jak nasza starówka. Na pierwszy
rzut oka wileńska zabudowa wydaje się chaotyczna, ale kiedy zaczynasz ją zgłębiać, okazuje się,
że wszystko ma swój sens – opowiada PAP Halina Jotkiałło ze Społecznego Komitetu Opieki nad
Starą Rossą.
Na cmentarzach, tak jak w mieście, są zadbane obszary, gdzie w szerokich alejkach na wzgórzach
wznoszą się odrestaurowane grobowce i marmurowe pomniki. W zacienionych dolinach napawają
smutkiem wystające z ziemi szare resztki płyt nagrobnych porośnięte mchem wśród krzaków.
Cmentarze to księga historii miasta, w której zapisane są nazwiska najwybitniejszych postaci
związanych z Wilnem, niegdyś kształtujących jego codzienności. Na Rossie spoczywa serce
marszałka Józefa Piłsudskiego u stóp trumny ze szczątkami jego matki, pochowani są też jego
żołnierze. W Wilnie spoczywają też: poeta Władysław Syrokomla, architekt Antoni Wiwulski,
historyk i ideolog polskiej demokracji Joachim Lelewel, malarze Franciszek Gucewicz i Franciszek
Smuglewicz, malarze z rodziny Rusieckich, Śleńdzińskich, ojciec Juliusza Słowackiego, przodkowie
Ferdynanda Ruszczyca, Józef Zawadzki – księgarz, drukarz i wydawca, który jako pierwszy
wydrukował dwa tomiki poezji Adama Mickiewicz. Lista jest długa.
Są również groby zwykłych mieszczan. Nad niektórymi wznoszą się prawdziwe dzieła sztuki.
Najsłynniejsze to Czarny Anioł na Rossie, unoszący się ku niebu, zrywający ziemskie łańcuchy.
Pomnik z brązu i labradorytu dłuta słynnego warszawskiego rzeźbiarza Leopolda Wasikowskiego,
jest wizytówką nekropolii; niedawno został odrestaurowany przez polskich fachowców, a prace
sfinansowało polskie ministerstwa kultury.
Grobami nie ma się kto opiekować. Zdecydowana większość krewnych osób spoczywających na
starych cmentarzach w Wilnie albo zginęła w czasie wojny, albo została wywieziona na Sybir, albo
już po wojnie wyjechała do Polski czy na Zachód. W połowie XX wieku władze radzieckie w ogóle
zamknęły stare cmentarze dla pochówków, prawdopodobnie z nadzieją, że przestaną one istnieć, a
wraz z nimi pamięć o przeszłości miasta. – Paradoksalnie dzięki temu mamy dzisiaj autentyczne
cmentarze, takie jakie istniały jeszcze w pierwszej połowie XX wieku – zauważyła w rozmowie z
PAP Audrone Viszniauskiene z Departamentu Dziedzictwa Kulturowego litewskiego Ministerstwa
Kultury.
Ale groby, o które nie ma komu zadbać, popadają w ruinę. Większość pomników ma około 100 lat,
jest wykonana z najtańszych materiałów i za chwilę po prostu się rozsypie – oceniła
Viszniauskiene.
W ocenie Haliny Jotkiałło najlepiej ma się cmentarz Bernardyński położony w starej części Wilna,
na Zarzeczu, w zakolu rzeki Wilenki. Przed dziesięciu laty na mocy porozumienia między Radą
Ochrony Walk i Męczeństwa oraz Fundacją Wspierania Współpracy Polsko-Litweskiej im. Adama
Mickiewicza odrestaurowano tam około 150 nagrobków.
Staraniami Społecznego Komitetu Opieki nad Starą Rossą, który został powołany przed 25 laty, a
także innych polskich organizacji społecznych, z pieniędzy pozyskanych głównie w Polsce, na
najstarszej nekropolii wileńskiej odrestaurowano blisko 100 pomników. Stara Rossa jest nekropolia
pozostającą w centrum uwagi społecznej i najchętniej odwiedzaną przez turystów, głównie
polskich.
Najbardziej dramatyczna jest sytuacja na Antokolu, na cmentarzu leżącym w odległości kilkuset
metrów od powszechnie znanego kościoła św. Piotra i Pawła, perły baroku wileńskiego. Pod
względem krajobrazowym swą urodą przewyższa on cmentarze na Rossie i Bernardyński. – Serce
się kraje, gdy patrzy się, jak niszczeją przepiękne kaplice, grobowce Mejsztowiczów, książąt
Ogińskich – mówi Jotkiałło.
Formalnie pochówek na tych cmentarzach jest zakazany, ale jest wyjątek – może na nich spocząć
ten, kto ma tam rodzinne groby. Mnożą się więc nowe pochówki, wyrastają nagrobki z litewskimi
napisami, a stare wileńskie cmentarze, dokumentujące historyczną polskość miasta, powoli
wtapiają się we współczesność.
Z Wilna Aleksandra Akińczo, Polska Agencja Prasowa

Ostatnio oglądanE

Ostatnie tematY

Loading...