niedziela, 14 sierpnia, 2022

PepeTV Telewizja Polska Na Świecie

PZPN wyszukuje młodych polskich piłkarzy w Wielkiej Brytanii

W Wielkiej Brytanii wyszukuje młodych talentów piłkarskich wśród
dzieci polskich imigrantów. Mając w pamięci przypadki Łukasza
Podolskiego czy Mirosława Klose, Polski Związek Piłki Nożnej
postanowił się upewnić, że utalentowani polscy piłkarze nie będą w
przyszłości strzelać bramek dla reprezentacji Anglii. O szansach na
wyłowienie piłkarskich perełek z brytyjskich klubów PAP rozmawia
z Piotrem Sadowskim, koordynatorem tzw. skautingu w Wielkiej
Brytanii, czyli wyszukiwania uzdolnionych kandydatów do gry w
klubach.
PAP: Skąd wziął się pomysł śledzenia postępów młodych polskich piłkarzy
grających w brytyjskich klubach?
Piotr Sadowski: Cały projekt powstał już siedem lat temu. Zaczynaliśmy od Niemiec i Francji, gdzie
wówczas Polaków było najwięcej. W przypadku Wielkiej Brytanii ruszyliśmy z regularnym
skautingiem rok temu i była to wspólna inicjatywa moja i Macieja Chorążyka, szefa skautingu
zagranicznego w PZPN. Uznaliśmy, że jest już odpowiedni czas, by zainteresować się dziećmi
polskich imigrantów, którzy wyjechali na wyspy po 2004 roku. Wchodzą oni już w wiek, w którym
mogliby być powoływani do najmłodszych juniorskich reprezentacji Polski.
PAP: Nie za wiele pracy dla jednej osoby?
P.S.: W tej chwili jest nas dwóch: a odpowiadam za Londyn i południową Anglię, a Rafał Pisarzak
za północną Anglię i Szkocję. Póki co jest to wystarczające, gdyż interesują nas obecnie chłopcy z
roczników 2000-2001 i starsi, choć akurat najwięcej zawodników godnych zainteresowania mamy z
roczników 1998, 1999 i 2000, a więc obecnych 15- i 16-latków.
PAP: Ilu takich chłopców ma pan pod obserwacją?

P.S.: W tej chwili w naszych notesach na dobrą sprawę znajduje się kilkanaście nazwisk chłopców
aspirujących do gry w juniorskich reprezentacjach, bo skupiamy się wyłącznie na akademiach
klubów profesjonalnych, a więc począwszy od League 2 w górę. Wychodzimy z założenia, że
skauting w tych zespołach jest na tyle rozwinięty, że w zespołach niższej rangi raczej nie ma co
szukać talentów na miarę reprezentacji kraju. Potwierdzeniem tego jest przypadek Mateusza
Hewelta, który z mniej znanego klubu w Irlandii trafił do akademii Evertonu i obecnie gra w U18
Premier League.
Oczywiście ta lista z czasem będzie o wiele dłuższa i staramy się już teraz myśleć o tym, jak
zorganizować pracę, by nie przegapić żadnego perspektywicznego zawodnika. Na pewno będziemy
też czerpać doświadczenia z Niemiec, gdzie ten skauting jest prowadzony już od siedmiu lat.
PAP: Jakie konkretnie doświadczenia ma pan na myśli?
P.S.: Na pewno będziemy chcieli przenieść na grunt brytyjski znaną nam z Niemiec tradycję
corocznych spotkań młodych piłkarzy o polskich korzeniach i ich rodziców w Kolonii, w których
biorą udział nasi skauci, trenerzy juniorskich reprezentacji czy przedstawiciele PZPN. Jest to z
jednej strony ważne z powodów integracyjnych, ale daje też chłopcom pewien przedsmak gry w
reprezentacji, daje możliwość zbliżenia się do orzełka na piersi.
PAP: Jak w praktyce nawiązujecie kontakt z perspektywicznymi zawodnikami?
P.S.: Z zawodników, których obserwujemy w tej chwili, część znaleźliśmy sami, śledząc rozgrywki
juniorskie, a część zgłosiła się do nas za pośrednictwem rodziców, którzy dowiadują się o nas z
publikacji medialnych czy poprzez stronę internetową www.gramydlapolski.pl.
PAP: Zdarza się, że młodzi piłkarze nie są zainteresowani grą w reprezentacji Polski?
P.S.: Na razie nie zdarzyło się nam, by sam zawodnik lub jego rodzice odmówili nam
jednoznacznie, że nie są zainteresowani grą dla Polski, ale też do tej pory żaden z obserwowanych
przez nas zawodników nie dostał powołania do juniorskiej reprezentacji. W przyszłości liczymy się
z tym, że mogą pojawić się trudności z namówieniem chłopców urodzonych na Wyspach do gry w
reprezentacji Polski, ale ja osobiście stoję na stanowisku, że trzeba im pozwolić podjąć decyzję
wspólnie z rodzicami i nie powinniśmy wywierać na nich jakiejkolwiek presji, gdyż w przyszłości

może to obrócić się przeciwko nam, a zawodnicy mogą mieć żal o to, że podjęli tak ważną decyzję
po wpływem presji zewnętrznej.
PAP: Nie uważa pan, że należy dawać tym chłopcom do zrozumienia, że nam na nich zależy?
P.S.: Już sam fakt, że się nimi interesujemy, powinien dawać im do myślenia, a jakiekolwiek próby
wpływania na ich decyzję mogą odnieść skutek odwrotny do zamierzonego. Na pewno nie
chciałbym robić nic na siłę. Mamy już jednak pozytywne zaskoczenia. Zgłosili się do nas rodzice
młodego piłkarza, który co prawda nie ma polskiego paszportu, ale jego matka jest Polką. Jest on
zainteresowany grą dla Polski i rodzice zaczęli już starania o polski paszport, co nie powinno być
trudne z racji polskiego obywatelstwa matki. Nie chciałbym póki co zdradzać jego nazwiska, ale
jest to zawodnik akademii jednego z klubów Premier League, a więc na pewno wart obserwacji.
PAP: Jak wielu spośród młodych polskich piłkarzy to dzieci Polaków, którzy wyjechali do Wielkiej
Brytanii po 2004 roku?
P.S.: Na razie jeszcze możemy podzielić obserwowanych przez nas piłkarzy na dwie grupy: tych,
którzy przyjechali tu z rodzicami i dopiero tutaj zaczęli kariery piłkarskie i takich, którzy trafili do
Anglii na zaproszenie tutejszych akademii. Z czasem z pewnością tych pierwszych będzie znacznie
więcej, jeśli się weźmie pod uwagę skalę emigracji Polaków na Wyspy. Te drugie przypadki są i tak
dość nieliczne ze względu na przepisy FIFA, które zabraniają transferów zawodników poniżej 16.
roku życia, chyba że taki piłkarz wyjeżdża razem z rodzicami. Przypadkiem z tej pierwszej grupy
jest choćby Marcin Brzozowski, bramkarz Queens Park Rangers, który przyjechał do Anglii z
rodzicami w wieku 11 lat, grywał w lokalnych rozgrywkach juniorskich, z których został wyłowiony
przez skautów QPR. Z drugiej strony Mikołaj Kwietniewski z Korony Kielce trafił prosto do akademii
Fulham.
PAP: Jak układa się współpraca z angielskimi klubami, w których występują młodzi Polacy?
P.S.: Jesteśmy oczywiście w kontakcie z klubami, w których grają młodzi Polacy. Chcąc
obserwować zawodnika w czasie meczu czy na treningach, informujemy o tym klub, dzięki czemu
mamy możliwość porozmawiania także z trenerami na temat postępów zawodnika czy jego silnych
i słabych stron. Absolutnie nie jest tak, że prowadzimy nasze obserwacje w sposób utajony czy
„zza krzaka”. Nie mamy póki co żadnych problemów ze strony klubów brytyjskich, które chętnie
współpracują. Trzeba pamiętać, że dla nich posiadanie zawodnika, który jest reprezentantem
swojego kraju, choćby w kategoriach młodzieżowych, jest korzyścią sportową i wizerunkową, a w
przyszłości także być może finansową. Nie ma więc mowy o utrudnianiu kontaktu.

PAP: Komu z grupy obecnych podopiecznych wróży pan największą karierę?
P.S.: Z obecnej grupy, którą mamy pod obserwacją, na pewno wyróżnia się Adrian Purzycki z
Wigan. On już gra w reprezentacji Polski U18 i rzeczywiście jest to zawodnik, który ma
predyspozycje do gry na wysokim poziomie. Mam nadzieję, że będzie się nadal rozwijał tak dobrze
jak do tej pory. Oprócz tego mamy dwóch utalentowanych bramkarzy w młodzieżowych drużynach
Evertonu oraz QPR oraz nowy nabytek akademii Chelsea – Huberta Adamczyka. Myślę, że w ich
ślady pójdzie wielu kolejnych młodych Polaków, a my będziemy starali się wyławiać te perełki dla
reprezentacji.
PAP: Jakie cele stawia Pan sobie na najbliższe miesiące?
P.S.: Na razie nie stawia się przed nami żadnych konkretnych celów i sami też sobie ich jeszcze nie
stawiamy. W Wielkiej Brytanii działamy intensywnie dopiero od roku i wciąż wiele przed nami.
Widzimy jednak, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, dlatego takie cele w przyszłości z
pewnością się pojawią.
Rozmawiał Marcin Szczepański, Polska Agencja PrasowaPiotr Sadowski

Ostatnio oglądanE

Ostatnie tematY

Loading...