poniedziałek, 26 września, 2022

PepeTV Telewizja Polska Na Świecie

Gdańszczanin Guenter Grass

Guenter Grass urodził się w Gdańsku i tu spędził pierwszych kilkanaście z 87 lat swojego życia. Do
miejsca narodzin często wracał, uczynił je też bohaterem większości swoich książek. Gdańsk
odpłacił mu szacunkiem i podziwem, choć w tej przyjaźni były też trudne momenty.

Grass, pisarz – autor powieści, poezji i dramatów, a także rzeźbiarz i rysownik, laureat Nagrody
Nobla w dziedzinie literatury w 1999 roku, przyszedł na świat 16 października 1927 roku. w
Szpitalu Położniczym przy ul. Klinicznej (wówczas Schellmuehlerweg) w Wolnym Mieście Gdańsku.

Dzieciństwo spędził w gdańskiej dzielnicy Wrzeszcz, w domu przy ul. Lelewela 13 (Labesweg), w
którym to budynku ojciec Grassa – Niemiec i ewangelik, prowadził wraz z żoną – Kaszubką i
katoliczką, niewielki sklep kolonialny.

Za sprawą matki, Grass został ochrzczony w katolickim kościele pod wezwaniem Najświętszego
Serca Pana Jezusa przy ul. Zator-Przytockiego (Schwarzerweg) we Wrzeszczu. Ukończył szkołę
powszechną przy ul. Pestalozziego (Pestalozzistrasse), a potem uczył się w kilku gimnazjach, w
tym “Conradinum” przy ul. Piramowicza (Kruzestrasse).

Wiele zlokalizowanych we Wrzeszczu budynków związanych z dzieciństwem i wczesną młodością
pisarza przetrwała (w przeciwieństwie do historycznego centrum Gdańska, które w 1945 r. zostało
zburzone w 90 procentach) i dziś można spacerować po Gdańsku szklakiem Grassa i bohaterów
jego – rozgrywających się w mieście powieści, zwłaszcza trylogii gdańskiej, na którą składają się
“Blaszany bębenek”, “Kot i mysz” i “Psie lata”.

– Pewnie trochę inaczej odbieram książki Grassa, niż czytelnicy pochodzący z innych stron, bo przez okno widzę miasto, które było dla niego miejscem życia, a konkretnie dom, w którym
mieszkał przed wojną – mówi w rozmowie z Polską Agencją Prasową gdański pisarz Stefan Chwin
wspominając zmarłego 13 kwietnia noblistę.

Rzecznik prasowy prezydenta Gdańska Antoni Pawlak sądzi, że Grass mógł przed wojną bywać w
jego mieszkaniu we Wrzeszczu. – Nasze domy dzieliło 150 metrów i kilkadziesiąt lat. W jego
wspomnieniowej książce “Przy obieraniu cebuli” wyczytałem, że jako mały berbeć chodził po
mieszkaniach w okolicy sklepu swoich rodziców, aby przypomnieć o długach za zakupy – opowiada
Pawlak.

– Pisząc przewodnik po Gdańsku śladami Guentera Grassa i bohaterów jego książek, zobaczyłem w
nim mieszkańca ulicy Lelewela, kogoś, kto chodził tymi samymi ulicami i prawie że w tych samych
sklepach robił zakupy. A co najważniejsze – uwiecznił to w literaturze. To Grass dał nam,
współczesnym mieszkańcom Gdańska, to wielokulturowe niemiecko-polsko-żydowsko-kaszubskie
miasto, jakim był przed wojną – podkreśla z kolei w rozmowie z Polską Agencją Prasową
Mieczysław Abramowicz, gdański pisarz i historyk.

W jego opinii Guenter Grass był dla Gdańska kimś bardzo szczególnym. Nie traktowano go tutaj,
jako pomnikową postać literatury, noblistę. Traktowaliśmy Grassa, a on to chyba lubił, jako kogoś
spośród nas, niemal sąsiada z Wrzeszcza” – zaznacza Abramowicz.

Już w 1993 r., a więc sześć lat przed tym, jak Grass otrzymał Nagrodę Nobla, radni Gdańska
przyznali pisarzowi tytuł honorowego obywatela miasta. W tym samym roku otrzymał on też
doctorat honoris causa Uniwersytetu Gdańskiego.

Gdy kilkanaście lat później Grass ujawnił, że pod koniec wojny służył w hitlerowskiej formacji
zbrojnej Waffen-SS, w Gdańsku podniosły się głosy, by odebrać mu honorowe obywatelstwo.
Samorząd zlecił wówczas sondaż, w którym zapytano o zdanie mieszkańców: 52 proc. z nich
uznało, że Grass nie musi się zrzekać tytułu.

Od 13 lat na placu Wybickiego w gdańskim Wrzeszczu, nieopodal ulicy, przy której mieszkał Grass
stoi ławeczka, na której zainstalowano rzeźbę Oskarka – bohatera najsłynniejszej powieści Grassa –
“Blaszanego bębenka”. Początkowo na ławce znaleźć się miała też figura pisarza, jednak nie
wyraził on na to zgody. – Zawsze będzie to jeszcze możliwe, kiedy pożegnam się już z tym pełnym
sprzeczności światem i uwolniony zostanę od myśli o honorach i oczekiwaniach – napisał wówczas
Grass w liście do prezydenta Gdańska.

Nie miał jednak Grass nic przeciwko nazwaniem jego imieniem … toalet. Propozycję taką złożył,
gdy w 2000 r. odwiedził swój dawny rodzinny dom przy ul. Lelewela i odkrył, że jego mieszkańcy
muszą korzystać ze wspólnych toalet ulokowanych między piętrami. – Prezydentowi Gdańska
Pawłowi Adamowiczowi, który wspomniał, że miasto chce uhonorować moją osobę, powiedziałem,
że najbardziej ucieszyłbym się, gdyby przy ul. Lelewela 13 każda rodzina miała już własną toaletę.
I nawet można je nazwać moim imieniem – mówił wówczas Grass.Sprawy toalet nie udało się rozwiązać: do dziś mieszkańcy dawnego domu Grassa korzystają ze
wspólnych ustępów. Rzecznik prezydenta Gdańska Antoni Pawlak tłumaczy PAP, że miasto chciało
rozwiązać ten problem, ale na przeszkodzie stanęły kwestie własnościowe i brak zgody części
lokatorów.

Jak zaznaczył Pawlak, miasto chce natomiast wrócić do pomysłu umieszczenia figury Grassa na
ławeczce obok Oskarka. – Z ostateczną decyzją poczekamy jednak na ogłoszenie ostatniej woli
artysty. Nie chcielibyśmy robić nic wbrew niej – mówi Pawlak.

Wspólnie z powołaną przed sześcioma laty przez samorząd Gdańską Galerią Guentera Grassa,
miasto chce też zorganizować w pierwszych dniach maja spotkanie upamiętniające pisarza.
Szczegóły są dopiero ustalane. Pewne jest jednak, że spotkanie odbędzie się w kościele św. Jana,
który Grass szczególnie sobie upodobał.

Katarzyna Gumowska, rzecznik Gdańskiej Galerii Miejskiej, której częścią jest Gdańska Galeria
Guentere Grassa, poinformowała z kolei PAP, że z całą pewnością placówka organizować będzie
nadal Festiwal Grassomania, który od sześciu lat odbywał się co roku na początku października, w
okolicach urodzin artysty. Na festiwal składały się zwykle wystawy, spotkania i inne imprezy
poświęcone Grassowi. Gościem festiwalu bywał także sam Grass, który odwiedzał Gdańsk mniej
więcej co dwa lata.

W październiku ub.r., w czasie ostatniej edycji imprezy, Grass osobiście odsłonił zainstalowaną na
przedprożu galerii rzeźbę “Turbot pochwycony”. To był ostatni pobyt artysty w mieście. Przyjechał
on wówczas do Gdańska z dużą częścią swojej rodziny. – Towarzyszyło mu kilkadziesiąt osób, w
tym dzieci, wnuki i ich partnerzy. Była to jedna z wycieczek, na których pokazywał rodzinie ważne
dla niego miasto – opowiada Gumowska.

Dziś Galeria Guentera Grassa ma w swoich zbiorach osiem rzeźb, około 20 rysunków i stu grafik
artysty. Większość prac jest darem artysty dla Gdańska, część z nich kupił samorząd. W opinii
dyrektor placówki Iwony Bigos, szczególnie cenne są rysunki, które artysta podarował miastu w
momencie powołania do życia galerii jego imienia. – Najstarszy z tych rysunków jest z lat 50., a
najmłodszy pochodzi z 2002 r. Jest to więc taki przekrój jego twórczości rysunkowej – mówi PAP
Bigos.

Ponad 70 grafik noblisty posiada też Muzeum Narodowe w Gdańsku. Prace pochodzą głównie z
darów, które artysta przekazał rodzinnemu miastu w 1980 oraz 1999 roku. Jak powiedziała PAP
rzecznik muzeum Małgorzata Posadzka, zwłaszcza pierwsza z podarowanych kolekcji jest
wyjątkowa, bo zawiera powstałe w latach 1972-1980 grafiki wykonane w technice akwaforty i
suchej igły, a nawiązujące do najważniejszych powieści pisarza, w tym “Blaszanego bębenka” czy
“Turbota”.

Gdańskie zbiory prac Grassa to największa w Polsce kolekcja twórczości plastycznej tego noblisty.Jak powiedziała PAP Gumowska, zbiorami o podobnych rozmiarach mogą poszczycić się jeszcze
tylko niemieckie instytucje kulturalne ulokowane w Lubece, Getyndze i Berlinie. (PAP)
Anna Kisicka, Polska Agencja Prasowa

Ostatnio oglądanE

Ostatnie tematY

Loading...