czwartek, 29 września, 2022

PepeTV Telewizja Polska Na Świecie

Dlaczego polskie miasta wyludniają się?

Z analizy demografów wynika, że w najbliższych
latach utrzyma się tendencja spadku liczby
mieszkańców większości dużych miast w Polsce ze
względu na migrację ludności na obszary
podmiejskie bądź ujemny przyrost naturalny.
Niedługo z mapy miast powyżej 100 tys. mieszkańców
zniknąć mogą: Legnica, Chorzów i Kalisz.
W ciągu ostatnich 20 lat najwięcej mieszkańców spośród
dużych polskich miast straciły m.in. Łódź, Częstochowa,
Wałbrzych oraz miasta Górnego Śląska: Katowice, Bytom,
Sosnowiec, Ruda Śląska czy Zabrze. Tak wynika z opracowania “Depopulacja dużych miast w
Polsce”, przygotowanego przez demografa dr. hab. Piotra Szukalskiego z Instytutu Socjologii
Uniwersytetu Łódzkiego.
W Polsce dużych miast, które mają przynajmniej 100 tys. mieszkańców, było w 1970 r. 29, w 1990
– 43, zaś w 2000 r. – 41. Obecnie jest ich 39. W ostatnim dwudziestoleciu (w latach 1995-2013) w
większości z nich nastąpił spadek liczby mieszkańców – jedynie w sześciu z nich nastąpił wzrost
liczby ludności.
Mieszkańców przybyło w miastach największych i najbardziej atrakcyjnych z punktu widzenia rynku
pracy, tj. Warszawie i Krakowie, albo w stolicach regionów relatywnie młodych demograficznie, w
przypadku których stolica województwa nie ma w pobliżu żadnej konkurencji, np. Białymstoku,
Olsztynie, Zielonej Górze czy Rzeszowie.
Zdecydowana większość dużych miast wyludniała się, trzy z nich utraciły miano dużego miasta, zaś
w przypadku 11 miast utrata mieszkańców była bardzo duża i przekroczyła 10 proc. Rekordzistą
pod tym względem jest Bytom, którego liczba ludności zmniejszyła się o niemal jedną czwartą.
Zdaniem dr. Szukalskiego, proces zmniejszania się liczby ludności przyspieszył w ostatnich latach,
jednak w przypadku Łodzi czy miast Górnego Śląska miał w tym okresie bardzo stabilne tempo.
Demograf zwrócił uwagę, że miasta o największym obecnie tempie spadku liczby mieszkańców w
czasach PRL były typowymi monokulturami przemysłowymi.
– Ich gospodarka oparta o wielkie przedsiębiorstwa specjalizujące się w wydobyciu węgla,
hutnictwie, chemii przemysłowej czy włókiennictwie, po otwarciu się Polski na światową
konkurencję, upadła – zaznaczył Szukalski. Jego zdaniem do szybkiego tempa depopulacji
prowadziły ich niższe możliwości rozwoju, w połączeniu – jak to miało miejsce w przypadku miast
Górnego Śląska i Wałbrzycha – z brakiem napływu nowych mieszkańców i migracjami powrotnymi
osób, które uzyskawszy uprzywilejowane emerytury, decydowały się na powrót w rodzinne strony.
Głównym czynnikiem prowadzącym do spadku liczby ludności są migracje, przede wszystkim na
obszary podmiejskie, które są oznaką procesu suburbanizacji. Szukając bardziej korzystnych
warunków życia, zamożniejsza ludność większych miast osiedla się na okalających je terenach.
Jedynie w przypadku Białegostoku, Chorzowa, Dąbrowy Górniczej, Gorzowa Wielkopolskiego,
Łodzi, Rzeszowa, Szczecina i Wrocławia ważniejszym czynnikiem zachodzących zmian niż migracje
wewnętrzne był przyrost naturalny.
Ujemny przyrost naturalny najbardziej wyraźny jest w Łodzi – w ciągu 20 lat liczba zgonów w
stosunku do liczby urodzeń była wyższa o ponad 86 tys. – W tym mieście mniej niż jedna piąta
spadku liczby ludności wynikała z salda migracji. Spadek ten był wyraźnie zdominowany przez
wpływ ujemnego przyrostu naturalnego – zaznaczył demograf.
Liczbowo w ostatnich 20 latach najwięcej mieszkańców straciły: Łódź (niemal 112 tys.), Bytom
(ponad 53 tys.) oraz Katowice (ponad 47 tys.). Procentowo najwięcej ubyło mieszkańców Bytomia
(23,5 proc.), Wałbrzycha (15,3 proc.) i Rudy Śląskiej (14,7 proc.).
Najwięcej mieszkańców zyskała w ciągu ostatnich 20 lat stolica – niemal 90 tys., Rzeszów – niemal
23 tys. oraz Białystok – prawie 17 tys. W Rzeszowie przybyło procentowo najwięcej nowych
mieszkańców – 14,2 proc., ale było to spowodowane głównie zmianą granic administracyjnych
miasta.
W najbliższych latach utrzyma się tendencja spadku liczby mieszkańców większości dużych miast w
Polsce ze względu na migrację ludności na obszary podmiejskie, bądź ujemny przyrost naturalny –
wynika z analizy demografów z Uniwersytetu Łódzkiego.
Zdaniem Szukalskiego należy spodziewać się, iż prawdziwe okażą się prognozy demograficzne
mówiące o dalszym spadku liczby ludności dużych miast z uwagi na dalszy ciąg procesu
suburbanizacji. Jedynie kilka najbardziej prężnych ośrodków miejskich oprze się tej tendencji.
– W efekcie już za 4-5 lat z listy dużych miast ubędzie kolejne – Legnica, a następnie w ciągu
dalszych 2-3 lat – Chorzów i Kalisz – prognozuje Szukalski.
W przyszłości zaś demografowie spodziewają się etapu reurbanizacji. Wynikać ma ona z połączenia
utrzymującej się atrakcyjności wielkomiejskich aglomeracji, głównie dla ludzi młodych, obniżenia
wygórowanych cen nieruchomości w centrach tych miast oraz ich przebudowy, zgodnie z procesem
rewitalizacji.
– Jednocześnie zamiast mówić o dużych miastach, mówić się będzie o funkcjonalnych obszarach
miejskich, tworzonych przez duże miasta i zurbanizowane tereny bezpośrednio je okalające –
zaznaczył dr Szukalski.
Kamil Szubański, Polska Agencja Prasowa

Ostatnio oglądanE

Ostatnie tematY

Loading...