Czesi przeczytają o polskich stratach wojennych

0
35

Czeski tygodnik „Echo” opublikował w czwartek dodatek „Historia skradzionej przyszłości”, który w całości poświęcony jest polskiej historii najnowszej, stratom wojennym oraz reparacjom, których Polska domaga się od Niemiec. Teksty powstały we współpracy z portalem Wszystko Co Najważniejsze.

Publikację otwiera komentarz autorstwa premiera Mateusza Morawieckiego zatytułowany „Aktualność historii II wojny światowej”. Czytelnicy portalu internetowego czeskiego tygodnika, Echo24.cz, mogli zapoznać się z tym tekstem już 1 września br. „Przedwojenna Europa wpadła w pułapkę II wojny światowej dlatego, że przez lata nie potrafiła zrozumieć i właściwie ocenić zagrożenia, jakie niosą ze sobą dwie ideologie totalitarne“ – napisał premier RP.

„Fakt, że powojenne Niemcy tak szybko zostały włączone z powrotem do wspólnoty międzynarodowej bez konieczności dogłębnego rozliczenia wojennych zbrodniarzy, otworzył furtkę do relatywizacji zła“ – podkreślił Morawiecki. „Tymczasem coraz częściej słyszymy i czytamy o współwinie ofiar“, a stąd „już tylko krok do całkowitego odwrócenia historii i postawienia jej na głowie. Wobec Polski ten krok zrobił nie kto inny jak Władimir Putin. Rosyjska propaganda od lat stara się wmówić światu, że Polska jest odpowiedzialna za wybuch II wojny światowej. Kłamstwo tak bezczelne, że aż absurdalne, to jedna z podstawowych cech propagandy totalitarnej“ – napisał polski premier.

Autorem kolejnego tekstu jest prezes Instytutu Pamięci Narodowej (IPN) dr Karol Nawrocki. „Berlin z irytacją reaguje na każdą wzmiankę o wojennych reparacjach. A jednak (…) byłyby (one) ogromnym krokiem i szansą dla Niemców na osiągnięcie pełnego pojednania” – napisał Nawrocki. Jednocześnie stwierdził, że przy okazji różnych rocznic niemieccy politycy mówią o niezwykłej historycznej spuściźnie swojego kraju, ale w ocenie Nawrockiego za tymi słowami nie idzie odpowiedzialność w dziedzinie materialnej, wykorzystywane są natomiast luki prawne lub wskazywane jest przedawnienie. „Kolejne rządy w Berlinie próbują przekonać świat, że ta sprawa jest prawnie zamknięta. Ci sami politycy, którzy codziennie lubią powoływać się na moralność, mówią o tym bezdusznym językiem paragrafów” – ocenił Nawrocki i dodał, że Niemcy za wszelką cenę starają się udowodnić, że nie muszą płacić reparacji.

„Żaden z naszych przodków, którzy zostali zamordowani w czasie II wojny światowej, nie dał nam prawa do odpuszczenia w jego imieniu za wszystkie krzywdy, których dopuścili się Niemcy. Niemcy to oczywiście nasz sąsiad, z którym chcemy budować dobre relacje w XXI wieku jako partnerem w NATO i Unii Europejskiej. Reparacje wojenne były kamieniem milowym na tej drodze – aktem twardej, materialnej sprawiedliwości” – napisał Nawrocki. Wyraził nadzieję, że rząd Niemiec również zobaczy w reparacjach szansę na prawdziwe pojednanie.

W kolejnym tekście światło na historię współczesną Polski rzucił wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński, pisząc: „Od samego początku wojny siły okupacyjne Niemiec od 1 września 1939 r. i Związku Sowieckiego po 17 września 1939 r. podjęły działania, które świadomie prowadziły do likwidacji dóbr kultury i polskich elit”. Przypomniał, że bezpośrednio po wojnie pierwsze szacunki mówiły o ponad 516 tys. zrabowanych lub zniszczonych polskich ruchomych dóbr kultury, wartych dziesiątki miliardów ówczesnych dolarów. Zaginęła lub została zniszczona ponad połowa zbiorów muzealnych. Gliński zwrócił uwagę, że należy głośno mówić o tym, że nie ma przedawnienia grabieży dóbr kultury, nie tylko z etycznego i moralnego punktu widzenia, ale także z punktu widzenia prawa międzynarodowego.

Dziennikarz tygodnika „Echo” na potrzeby dodatku o historii Polski przeprowadził rozmowę o reparacjach z profesorem Zdzisławem Krasnodębskim. Socjolog, filozof, znawca Niemiec i europoseł Prawa i Sprawiedliwości podkreślił, że odszkodowania są nierozwiązanym problemem w stosunkach polsko-niemieckich, a w przeszłości nigdy nie doszło do odpowiedniego zadośćuczynienia. Na pytanie, czy rozsądnie jest otwierać temat reparacji w czasie, gdy Zachód mierzy się z wojną na Ukrainie i kryzysem energetycznym, Krasnodębski ocenił, że zawsze trwa jakiś kryzys, a w polskich żądaniach nie ma nic niemożliwego do spełnienia. „To zawsze Niemcy mówią, że na to teraz nie ma dobrego czasu” – uznał.

Krasnodębski odniósł się także do opinii, że podjęcie tematu reparacji jest elementem polskiego nacisku w sporach z Brukselą. „Jest to autentyczne pragnienie wyrwania się z prawdziwą niesprawiedliwością” – zaznaczył i przypomniał gest kanclerza RFN Willy’ego Brandta, który uklęknął przed pomnikiem Bohaterów Getta w Warszawie. „Między gestami i rzekomym przezwyciężeniem przeszłości jest w rzeczywistości duża luka” – ocenił Krasnodębski i podkreślił, że zarówno kanclerz Helmut Kohl, jak i wcześniej Willy Brandt i Helmut Schmidt prowadzili bardzo twardą politykę, która uniemożliwiała rekompensaty dla Polski.

Pytany o ocenę stosunków polsko-niemieckich, Krasnodębski powiedział, że są one normalne, ani mniej, ani bardziej skomplikowane niż relacje między Niemcami a Francją. „Ale różnica polega na tym, że w przypadku Francji Niemcy są czasem gotowi zaakceptować jej stanowisko i zgodzić się na kompromis. My też tego chcemy. Nie chcemy być wrogiem, chcemy być partnerem, ale prawdziwym partnerem, z którym można pójść na kompromis” – podkreślił polityk PiS.

W specjalnym dodatku znalazło się także miejsce na porządkujący wydarzenia związane z reparacjami, publikowany wcześniej tekst autorstwa Stanisława Żerki, badacza z Instytutu Zachodniego w Poznaniu.

Dodatek został opublikowany wspólnie z polskim miesięcznikiem „Wszystko Co Najważniejsze” w projekcie historycznym z Instytutem Pamięci Narodowej i Polską Fundacją Narodową, przy współpracy z Instytutem Polskim w Pradze.

Z Pragi Piotr Górecki

PAP/ as/

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj