Anna Moskwa: Niemcy niech posprzątają swoje podwórko

0
164

Minister klimatu i środowiska: „Na dziś nie mamy zamiaru pomagać Niemcom ws. gazu, ponieważ nie spełniają kryteriów subsydiarności – nie zrobiły wszystkiego, by samodzielnie zażegnać problem”. Jak zaznacza, na tle Unii Europejskiej, Polska działa błyskawicznie i skutecznie. „Mieliśmy już gotowe, wprowadzane sukcesywnie działania, podczas gdy biurokraci z Brukseli zastanawiali się, czy w ogóle i co mogą zrobić dla swoich obywateli”. O szczegółach rządowej pomocy w związku kryzysem energetycznym Maksymilian Wysocki rozmawia z Anną Moskwą, minister klimatu i środowiska.

Czy zimą Niemcom zabraknie ciepłej wody w kranie i grzejnikach i czy zabraknie jej Polakom?

Anna Moskwa: To pytanie skierowane do wicekanclerza Roberta Habecka, mojego odpowiednika w rządzie niemieckim, który odpowiada za energię. Patrząc na dotychczasowe uzależnienie Niemiec od rosyjskiego gazu to są w dużym kryzysie. Potwierdza to też próba przeforsowania rozporządzenia solidarnościowego i konieczności oszczędzania we wszystkich państwach Unii Europejskiej, podjęta na ostatniej unijnej radzie ds. energii. Dla zabezpieczenia tych, którzy mają mniejsze zapasy, żeby im gazu nie zabrakło. To pokazuje rzeczywiście trudną sytuację Niemiec. Też jest pytanie, jak się w końcu zachowają z atomem.

No właśnie, co z tym niemieckim atomem…?

My też ostatnio w Brukseli zwracaliśmy uwagę, że trudno mówić o wzajemnej solidarności, jeżeli nie ma pewności, że wszystkie państwa unijne zastosowały u siebie zasadę subsydialności. W uproszczeniu, czy już zrobiły wszystko co w ich mocy, żeby sobie poradzić samodzielnie, na poziomie krajowym. Wtedy można się zastanawiać, jak te kraje realnie wspierać. Natomiast jeżeli nie ma tej pewności, to dyskusja o jakimś szerszym zaangażowaniu i szukaniu wspólnych rozwiązań staje się bezzasadna. Czekamy wszyscy na niemieckie decyzje co do przedłużenia pracy elektrowni atomowych. Belgia w tej sprawie zachowała się bardzo racjonalnie. Jeszcze na początku wojny podjęła wstępną decyzję, a teraz już oficjalnie potwierdziła, że wydłuża pracę reaktorów na kolejnych 10 lat. To jest ten kierunek, który Niemcy powinni poważnie rozważyć.

Jak na razie KGHM, chociażby stwierdził, że prawdopodobnie właśnie w związku z Odrą niemieccy dziennikarze ich atakują bardzo, ponieważ Niemcom bardzo nie podoba się idea rozwoju polskiego atomu i zakupu małego reaktora SMR przez KGHM…

Tak, w Niemczech uruchamiają się różne „zielone siły”, które mówią, że środki na atom powinny pójść gdzie indziej, najlepiej na zwiększony poziom oczyszczania ścieków. Czyli zupełnie gdzie indziej.

A wracając do Polaków…

… my nie mamy żadnej sytuacji zagrożenia energetycznego. Dla nas wyzwaniem są ceny surowców, bo np. ceny gazu, szczególnie w ostatnich dniach naprawdę szaleją. W porównaniu do ubiegłego roku, dziś są 10 razy wyższe. Myślę, że nikt już tak naprawdę nie ma wątpliwości, że wojna wpłynęła na ceny. Mówiliśmy, to my, mówi o tym Międzynarodowa Agencja Energetyczna. Oczywiście nadal w Polsce są głosy, które szukają winnego gdzie indziej i uparcie nie dostrzegają, że i w ubiegłym roku, i w tym roku cena surowca, czyli głównie gazu, to jest efekt wojny i wykorzystywania sytuacji przez Gazprom do prowadzenia wojny energetycznej. W Polsce z ilością gazu, czy z infrastrukturą nie mamy kłopotów, chociaż oczywiście są tacy, którzy co chwilę wieszczą jakieś kryzysy, że gazu braknie i nie damy rady. Jakby w tle było słychać głosy rosyjskich doradców, którym zależy na zastraszeniu, wywołaniu paniki. Jak było w przypadku cukru, tak jest z gazem, węglem… Opozycja narzuca narrację, że jesteśmy w stanie deficytu. Potem się okazuje, że jak z czymś nie ma problemu, to za chwilę pojawia nowy wątek. Zasieję zamęt i panikę.

My jesteśmy energetycznie bezpieczni, Niemcy nie są….*

Jesteśmy energetycznie bezpieczni, mamy zabezpieczony węgiel. Oprócz krajowego wydobycia z zagranicy już dotarło blisko 7,6 miliona ton. Zakontraktowane jest jeszcze ponad dwa razy tyle. Nie ma więc zagrożenia, że go braknie ciepłowniom i gospodarstwom domowym, ani innym sektorom, które węgla potrzebują. Oczywiście mamy duże wyzwanie logistyczne, bo to jest kwestia możliwości portów, kolei, a potem jeszcze dostarczenia do składów, co przecież trwa. Natomiast na pewno węgla i gazu nie zabraknie. Właśnie otworzyliśmy połączenie gazowe ze Słowacją. Na 27 września zaplanowane jest otwarcie Baltic Pipe, czyli pojawią się kolejne moce przesyłowe. Magazyny gazu mamy pełne. Warto też wiedzieć, że zużycie gazu w Polsce się zmniejsza. W przemyśle to jest przeciętnie 25 proc. mniej, w stosunku do roku ubiegłego. Bez wątpienia czynnikiem zmniejszającym zużycie jest cena. Ale też są procesy związane z transformacją i przestawianiem się przedsiębiorstw na inne źródła energii.

To w takim razie przejdźmy do tych ostatnich i najważniejszych dla wszystkich Polaków tematów, czyli dodatków na energię. Rada Ministrów 23 sierpnia przyjęła projekt ustawy o szczególnych rozwiązaniach w zakresie niektórych źródeł ciepła, w związku z sytuacją na rynku paliw. Czy to odpowiedź na postulaty opinii publicznej i mediów?

Na pewno jest to odpowiedź na sytuację i na rosnące ceny surowca. Pierwszą odpowiedzią był dodatek węglowy i wsparcie gospodarstw domowych, które do tej pory kupowały węgiel rosyjski. Wprowadzenie embarga na węgiel sprowadzany z Federacji Rosyjskiej dotknęło je bezpośrednio, Dlatego w pierwszej kolejności zajęliśmy się sprawą wsparcia w wysokości 3 000 zł na zakup opału na nadchodzącą zimę. Potem zajęliśmy się opracowaniem kompleksowego pakietu dla ciepłownictwa. W Polsce 15 mln osób korzysta z ciepła systemowego. Jednak system dostarczania ciepła w naszym kraju jest bardzo złożony. Mamy duże ciepłownie i odbiorców taryfowych, ale też mamy małe lokalne ciepłownie, odbiorców nie taryfowych, kotłownie, które ogrzewają pojedyncze budynki. Szukaliśmy rozwiązania, które zrekompensowałoby wszystkim odbiorcom ciepła wzrost cen surowca, tak by nikt nie marzł zimą w domu. Znaleźliśmy kompleksowe rozwiązanie wypracowane z Urzędem Regulacji Energetyki i z Ministerstwem Aktywów Państwowych, które z jednej strony zatrzymuje podwyżki cen ciepła zbiorczego, głównie w miastach, gdzie działają duże ciepłownie ogrzewające całe osiedla, bloki, a z drugiej strony rekompensują gwałtowny wzrost cen surowców dostawcom ciepła w mniejszych ośrodkach i gospodarstwom domowym, które samodzielnie ogrzewają swoje domy.

W wypadku mechanizmu dla odbiorców ciepła z małych i dużych ciepłowni nie ma żadnych dodatków bezpośrednich dla odbiorcy. Tu odbywa się to na poziomie taryfy i rekompensaty dla dostawcy ciepła. W przypadku taryf, w momencie, kiedy ciepłownia składa wniosek o taryfę, następuje blokada ceny, a odbiorca dostaje obniżony rachunek. Oczywiście będzie widział, jaka powinna być kwota i jaka jest rekompensata, ale mechanizm odbędzie się bez zaangażowania odbiorcy w cały proces. Małe ciepłownie, które dostarczają ciepło zbiorowo, ale nie mają taryfy, będą dostawały rekompensaty od gminy. Tak samo szkoły, szpitale i wszystkie te podmioty wrażliwe, które są na liście taryfy gazowej. Jeżeli szkoły, szpitale, domy opieki społecznej, itp. mają własne źródło ciepła, również będą dostawały rekompensaty od gminy. Najważniejszą zasadą, jaką przyjęliśmy jest to, że podwyżka za ciepło systemowe nie powinna być większa niż 40 proc. w porównaniu do cen z ubiegłego sezonu grzewczego. W przypadku szkół, szpitali, domów opieki społecznej i wszystkich podmiotów, które mają indywidualne źródło ciepła, będzie brane pod uwagę zużycie z 2 lat w zestawieniu z prognozą kosztów na ten rok. W tym wypadku konieczne będzie okazanie faktury na minimum 50 proc. średniego rocznego zużycia opału, po to, żeby oszacować faktyczne zapotrzebowanie. Sprawdzaliśmy to rozwiązanie na przykładzie szkół, szpitali i innych podmiotów. Konsultowaliśmy też ten mechanizm z gminami, czy są w stanie sprawnie przejść przez taki proces. Nie powinno tu być komplikacji. Wszystko będzie się opierało o prosty wniosek.

Gospodarstwa domowe, które kupują inne paliwa niż węgiel, otrzymają jednorazową dopłatę. Na tej samej zasadzie, co w przypadku dodatku węglowego, będą musiały złożyć do gminy odpowiedni wniosek. Kwota wsparcia będzie zależna od źródła, proporcjonalna do tego, jak bardzo zdrożał dany opał. Najwyższy dodatek w wysokości 3000 zł dostaną gospodarstwa domowe, które mają kotły na pellet drzewny. W przypadku oleju opałowego dodatek będzie wynosił 2000 zł, drewna 1000 zł  i 500 zł na LPG.

To formalnie trudne dla różnych podmiotów, zwłaszcza dla tych które już podniosły taryfy?

Jeżeli jakiś podmiot już złożył taryfę do URE, wtedy powinien złożyć prosty wniosek do zarządcy rozliczeń z korektą taryfy, już bez całego wniosku taryfowego. Wówczas dostanie rekompensatę, jeżeli już poniósł koszty. Instrument zakładający podwyżkę nie większą niż 40 proc. na rachunku jest obowiązkowy. Ustawa precyzuje rozwiązania dla wszystkich ciepłowni, w tym również tych, gdzie są pośrednicy.

Dlaczego tym mechanizmem nie są objęci przedsiębiorcy?

Nie można, zgodnie z zasadami pomocy publicznej, stosować tego typu wsparcia dla przedsiębiorców. Zarówno ustawa o dodatku węglowym jak i ustawa o szczególnych rozwiązaniach dla pozostałych użytkowników ciepła z założenia mają chronić odbiorców wrażliwych w tym gospodarstwa domowe, żłobki, przedszkola, szkoły, domy opieki społecznej, itp. Tu działa mechanizm, który mamy uzgodniony z Komisją Europejską. W żadnych tych ramach pomocy KE nie ma mechanizmów pomocowych dla podmiotów gospodarczych. Rząd pracuje nad rozwiązaniami dla przedsiębiorstw energochłonnych, z sektorów strategicznych dla gospodarki, Ministerstwo Rozwoju przygotowuje pakiet pomocowy.

A wracając do odbiorców indywidualnych, dlaczego nie zdecydowano się na kryterium dochodowe?

W przypadku dodatku węglowego, ułatwieniem były doświadczenia z dodatku osłonowego. Większość, ok. 90 proc. gospodarstw domowych ubiegających się o dodatek osłonowy deklarowała posiadanie ogrzewania węglowego. Przyjęliśmy więc, że są to odbiorcy, wrażliwi, mający niskie dochody, potrzebujący wsparcia państwa. Natomiast przy pozostałych dodatkach i mechanizmach wsparcia, rozważaliśmy różne warianty. Ostatecznie oparliśmy się na cenach surowców energetycznych, które poszybowały w górę nie tylko z powodu ożywienia gospodarczego po pandemii, ale przede wszystkim z powodu prowadzonej przez Rosję wojny energetycznej. W tę wojnę i kryzys wciągnięta jest cała Europa. W związku z tym, że wzrost cen surowców energetycznych dotyczy wszystkich, zdecydowaliśmy się na taki instrument, który rekompensuje wzrost tych cen. Wzrosty są tak wysokie, że zdecydowaliśmy się na wsparcie dla wszystkich odbiorców wrażliwych.

ADVERTISEMENT

Czyli nie ma w planach wprowadzenia w najbliższej przyszłości kryterium dochodowego?

Kryterium dochodowe jest przy dodatku osłonowym, który ciągle funkcjonuje, jako dodatkowe wsparcie dla gospodarstw domowych, które są w trudnej sytuacji finansowej. I to jest jedyny instrument wsparcia, gdzie jest kryterium dochodowe. Dla pozostałych odbiorców nie planujemy tego kryterium. Zresztą ma też to uzasadnienie praktyczne, bo proces weryfikacji na różnych poziomach, które trzeba by tutaj wprowadzić, wydłużałoby proces. Wzrost cen surowca, przede wszystkim gazu, ale też i węgla i pozostałych surowców jest czynnikiem niezaprzeczalnym i obiektywnym.

A mówiąc o węglu, dlaczego zdecydowano się najpierw na ten dodatek właśnie tylko stricte węglowy, a nie od razu na wszystkie nośniki energii?

Dodatek węglowy pojawił się jako pierwszy. W połowie kwietnia wprowadzone zostało embargo na węgiel rosyjski, który wcześniej przede wszystkim kupowały gospodarstwa domowe. To był ten moment, kiedy mogliśmy ocenić, że ceny węgla na rynku będą znacznie wyższe. Stąd też w pierwszej kolejności wprowadziliśmy instrument, który zabezpieczy odbiorców wrażliwych, którzy potrzebują węgla. Potem kompleksowo przeanalizowaliśmy sytuację związaną z sektorem ciepłownictwa systemowego i niesystemowego, żeby wprowadzić kolejne, kompleksowe wsparcie dla pozostałych odbiorców.

Czy w pani ocenie państwa projekt i działania rządu to duża pomoc dla Polaków w tych zmieniających się, trudnych warunkach i wyzwaniach na najbliższą zimę?

Myśląc o tym, przypominam sobie radę unijną jesienią ubiegłego roku, gdzie odbyła się debata na temat cen energii odbiorców wrażliwych kryzysu energetycznego. Na tej radzie zaprezentowałam konkrety: obniżenie VAT-u, akcyzy, dodatek osłonowy i cały pakiet tarcz antyinflacyjnej. Pozostałe państwa dopiero dyskutowały, szczególnie Komisja Europejska, o pakiecie takich dozwolonych instrumentów pomocowych. Już wtedy było widać, że ta sytuacja, też covidowa, która nas dużo nauczyła, nauczyła nas też reagować bardzo szybko, szybko też wypłacać pomoc. Pozwoliła wypracować szybką reakcję na kryzys, na dynamiczną sytuację. Kiedy spojrzymy na całość działań, czyli na przedłużenie tarczy antyinflacyjnej, obniżenie podatków, wsparcie dla samorządów, szereg dodatków, to na pewno stworzyliśmy najbardziej kompleksowy system w całej Unię Europejskiej. O tym będę również opowiadała na kolejnej radzie unijnej, pokazując, jak Polska reaguje na kryzys. Nasza tarcza na dzisiaj to ponad 25 miliardów zł przeznaczonych na ochronę wrażliwych odbiorców ciepła. Pracujemy też nad rozwiązaniem dla sektora energii. W najbliższym czasie będziemy prezentować założenia, bo rozwiązanie musi być dostosowane do sytuacji jaka panuje na rynku. A sytuacja ta zmienia się dość dynamicznie. System cen energii jest równie skomplikowany jak w przypadku ciepła. Tu też jest kwestia pomocy publicznej i dozwolonych ram rynku energetycznego. Zatem jest to kolejne wyzwanie i kolejny, niezbędny krok. Na pewno tutaj o nikim nie zapominamy i zaproponujemy kompleksowe rozwiązanie. Tak jak np. wydłużenie taryfy ochronnej na gaz do 2027 roku, które już zostało przyjęte.

Dziękuję za rozmowę.

»» Minister Anna Moskwa o sytuacji w energetyce i kryzysie wokół Odry czytaj tutaj:

Anna Moskwa: opozycja pomaga Rosji

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj