czwartek, 26 maja, 2022

PepeTV Telewizja Polska Na Świecie

Amor i Psyche w XXI wieku

W środę 1.12. 2021 o 19:30  Anna Koliber opowie o swej debiutanckiej powieści. Zapraszamy!
Instagram: https://www.instagram.com/anna_koliber_autor/

 

Podczas pandemii wiele osób uczyło się gotowania, malowania, odkryło w sobie nowe

talenty. Anna Koliber „przetłumaczyła” starożytny mit o miłości na język mediów społecznościowych XXI wieku.
Anna Koliber ukończyła psychologię na Uniwersytecie Wiedeńskim, z którym też związana

jest zawodowo. Przez prawie 20 lat tańczyła, m.in. na scenie Teatru Wielkiego w Poznaniu,

Volksoper Wien i na licznych festiwalach, oraz prowadziła zajęcia z zumby i fitnessu. Pasję

do tańca, muzyki latino i opery przelewa też na karty swoich powieści. Unika utartych

romansowych schematów i świadomie promuje silne, niezależne kobiety oraz mężczyzn

z charakterem. Jej debiut „Kochanek bez twarzy” oparty jest na mitologii greckiej i rzymskiej.

„Polonika” zadała „Koliberkowi” 13 „niepechowych” pytań.

Aniu, jak trafiłaś do Wiednia?
– Jako studentka programu Erasmus. Miałam jechać na jeden semestr do Madrytu, ale zabrakło

miejsc w Hiszpanii i zaproponowano mi Wiedeń jako alternatywę. Nie byłam zachwycona tym pomysłem,

gdyż nie mówiłam wówczas ani słowa po niemiecku, a Austria kojarzyła mi się tylko z górami, muzyką

klasyczną i… eleganckimi butami koleżanki ze studiów, która chętnie chwaliła się „szpilkami z Wiednia”.

Z powodu przystojnego Austriaka jeden semestr rozciągnął się do 20 lat, czego absolutnie nie żałuję.

Poznałam tu miłość mojego życia i wspaniałych przyjaciół różnych narodowości, założyłam rodzinę, rozwijam się zawodowo…
Opowiedz nam o swojej drodze zawodowej.
– Ukończyłam HR Management na FH Burgenland oraz psychologię na Uniwersytecie Wiedeńskim, gdzie

obecnie pracuję w administracji. Przez 15 lat zajmowałam różne pozycje w HR oraz związana byłam z Volksoper

Wien, gdzie występowałam na scenie. Dodatkowo prowadziłam zajęcia taneczne, dlatego wiele Polek

w Wiedniu może mnie znać jako „Ania Zumbamania”.
Kiedy odkryłaś swoją miłość do tańca?
– W dzieciństwie. Jako piętnastolatka podjęłam pracę w Teatrze Wielkim w Poznaniu, 6 lat później

w Volksoper Wien. Potem przyszły szkoła musicalu, kursy fitnessu i zumby. Dodam, że mojego austriackiego

męża poznałam na parkiecie.
Czy nadal prowadzisz kursy Zumba Fitness?
– Od początku 2020 r. niestety nie, z powodu złamania nogi oraz pandemii. Mam nadzieję wrócić do tego

na wiosnę, gdyż bardzo brakuje mi radosnej atmosfery w grupie oraz tańca z moimi „zumbamaniaczkami”
Kiedy i dlaczego zaczęłaś pisać?
– Przez wiele lat jako dziennikarka pisałam do miesięczników (współpracowałam m.in. z „Poloniką” oraz

„Metropole Vienna”) oraz do szuflady. Zabrałam się za powieść erotyczną w styczniu 2020 r., gdy po wypadku

na surfingu w Maroku oraz złożonej operacji nogi, „zagipsowana” leżałam przez wiele tygodni w łóżku.

Agnieszka, moja przyjaciółka i kolekcjonerka powieści miłosnych, pożyczyła mi kilka egzemplarzy. Zdumiało mnie,

że kiepsko napisane erotyki tak świetnie się w Polsce sprzedają. Gdy narzekałam na prosty schemat, szowinizm,

instrumentalne podejście do kobiet i psychologiczną płytkość postaci, przyjaciółka zaproponowała, bym

spróbowała napisać coś lepszego. Przyjęłam wyzwanie.
Skąd pomysł na książkę „Kochanek bez twarzy“?
– Chętnie czytam mity greckie i rzymskie. Jako psycholog zaczęłam zastanawiać się, czy w XXI wieku, czyli czasach

mediów społecznościowych, przesycenia bodźcami wizualnymi oraz braku anonimowości, antyczna historia Psyche

i Amora mogłaby się wydarzyć? Czy można zakochać się w człowieku bez twarzy, imienia i profilu na Facebooku?

Chciałam udowodnić, że tak.
Czyli przełożyłaś antyczną historię miłosną na czasy współczesne?
– Owszem i przyznaję, że była to zarówno intelektualna zabawa, jak i spore wyzwanie, ponieważ uparłam się,

by zachować oryginalne imiona i linię fabularną. W rezultacie historia jest taka: Anima, znana influencerka

z Instagrama, zostaje porwana z klubu nocnego Olimp. W nocy odwiedza ją nieznany mężczyzna, który ukrywa

swoją tożsamość. Dziewczyna po tych doświadczeniach zmienia się diametralnie. Z głupiutkiej celebrytki staje się odważną

i pewną siebie kobietą. Eros to przystojny tancerz, po trudnych przejściach. Spełniony zawodowo, lecz nie w miłości.

Połączeni przez przypadek Anima i Eros odkrywają sekrety rodzinne i walczą z przeciwnościami losu, podejmując

ryzykowne próby dla ocalenia związku.
Czy miałaś obawy, kiedy wydawałaś swoją debiutancką książkę?
– Ogromne! Początkowo nawet chciałam pozostać w 100% anonimowa. Ale pozytywne opinie czytelniczek, serdeczne

przyjęcie powieści i prośby o napisanie kolejnej części tej historii dodały mi skrzydeł. Bardzo wszystkim dziękuję

za wiele ciepłych słów!
Co mówią czytelnicy?
– Chętnie przytoczę dwie recenzje z lubimyczytac.pl oraz Instagramu (@anna_koliber_autor) „Jestem zachwycona

tą historią. Zachwycona z dwóch powodów. Po pierwsze. Kocham mitologię grecką i rzymską. (…) A po drugie, autorka

fenomenalnie, moim zdaniem, opisała bogów w ich normalnych ludzkich postaciach. Wszystkie elementy były

zaskakujące i idealnie dobrane. Ich profesje, ich wygląd – muszę przyznać niesamowicie działał na wyobraźnię szczególnie

Eros. Oczywiście nie zabrakło elementu kryminalnego, przez który również cała historia nabrała ciekawego wątku.

Czytało się ją z zapartym tchem, do tego stopnia, że nie umiałam się od niej oderwać. (…) Uważam, że autorka wspaniale

oddała znaczenie miłości – nie tylko imienia, ale tego uczucia w historii. Tej siły, której nie było nic w stanie zabić”.

„Niezwykle spodobał mi się motyw niepokazywania twarzy kochanka. Wyłączenie jednego ze zmysłów, w tym przypadku

wzroku, wyostrza pozostałe. Mocniej oddziałuje dotyk, słuch i węch. Można więcej odczuć, usłyszeć i poczuć. Intryguje,

a także wprowadza dawkę ekscytacji niemożność ujrzenia twarzy mężczyzny, z którym się rozmawia. Który wywołuje

pożądanie, aż wreszcie posiada nie tylko ciało, ale i duszę. Bardzo pikantny wątek, wywołujący wypieki na twarzy”.
Podejrzewam, że masz pomysły na kolejne powieści?
– Tak, całe mnóstwo! Zaczęłam pisać kontynuację historii Animy i Erosa, w oparciu o mit Minotaura w labiryncie.

Ponadto ułożyłam koncepty komedii romantycznych, rozgrywających się w miastach takich jak Wiedeń, Wenecja,

Barcelona, Rio de Janeiro, Dahab… Brakuje mi tylko czasu na pisanie. Virginia Woolf wspominała w eseju „Własny pokój”

o potrzebie przestrzeni, również mentalnej, do bycia kreatywnym, do tworzenia. Jako zabiegana mama i pracownik

uniwersytecki czasami z trudem odnajduję klucz do tego pokoju.
Aniu, dla kogo jest „Kochanek bez twarzy”?
– Dla czytelników otwartych na połączenie mitologii greckiej ze współczesnością i ofertę literacką wykraczającą poza

utarty schemat. Dla ludzi ceniących niezależne i silne postaci kobiece, zamiast „słodkich idiotek”. Dla osób szukających

ognia na policzkach i odważnego prezentu na święta. Jeżeli lubicie zabawę intelektualną i troszkę pikanterii z nutką

erotyki, to śmiało bierzcie i czytajcie!
Gdzie można kupić twoją książkę?
– Powieść „Kochanek bez twarzy” dostępna jest na stronie internetowej Empik jako druk na życzenie. Po zamówieniu

online otrzymujemy przesyłkę do domu w ciągu 4 dni roboczych. Ponadto można nabyć ebook lub audiobook,

a subskrybenci aplikacji EmpikGo mają te formaty w abonamencie.
Jak zdobyć egzemplarz z dedykacją i autografem?
– Serdecznie zapraszam w środę 1 grudnia 2021 r. na wieczór autorski połączony z andrzejkami, pod patronatem

Austrian Polish Professionals w Cafe Tachles przy Karmeliterplatz 1, w 2. dzielnicy Wiednia. Będzie lanie wosku,

wróżby i starożytne przepowiednie, muzyka na żywo, mnóstwo atrakcji oraz serdeczna atmosfera przy polskim piwie

i pysznych pierogach. I oczywiście będzie też „Kochanek bez twarzy”! Chętnie przeczytam kilka fragmentów.

UWAGA! Z powodu trwającego lockdownu spotkanie odbędzie się live na instagramie: https://www.instagram.com/anna_koliber_autor/

oraz na Facebooku: https://fb.me/e/2RD60JNsF

Rozmawiała Justyna Ossowska, Polonka nr 287, listopad/grudzień 2021

Ostatnio oglądanE

Ostatnie tematY

Loading...