czwartek, 6 października, 2022

PepeTV Telewizja Polska Na Świecie

70 lat temu Nowa Zelandia przyjęła ponad 700 polskich dzieci – ofiar sowieckich represji

70 lat temu Nowa Zelandia przyjęła ponad 700 polskich dzieci –
ofiar sowieckich represji

70 lat temu z Iranu do Pahiatua w Nowej Zelandii
przybyła grupa 732 dzieci-uchodźców wojennych z
terenów Rzeczypospolitej zajętych przez armię
sowiecką. Były one ofiarami kilku masowych
deportacji z ziem wschodnich RP, zaanektowanych
przez ZSRS w wyniku agresji rozpoczętej 17
września 1939 r.
Pierwszą z czterech masowych deportacji obywateli
polskich władze sowieckie przeprowadziły 10 lutego 1940 r.
Według danych NKWD, do północnych obwodów Rosji i na zachodnią Syberię wywieziono wówczas
około 140 tys. ludzi. Kolejną wielką wywózkę podjęto w nocy z 12 na 13 kwietnia 1940 r. W sumie
w wyniku deportacji dokonanej w kwietniu 1940 r. z ziem wschodnich RP wywieziono około 61 tys.
obywateli polskich.
Kolejne deportacje zostały przeprowadzone przez władze sowieckie w czerwcu 1940 r. i pod koniec
maja 1941 r., tuż przed wybuchem wojny niemiecko-sowieckiej. Łącznie według danych NKWD we
wszystkich czterech wywózkach zesłano około 330-340 tys. osób. Związek Sybiraków przedstawia
dużo wyższe dane. Według jego szacunków, wywiezionych na Wschód, było ok. 1,3 mln osób, w
tym ok. 300 tys. z samej ówczesnej Białostocczyzny.
Zdecydowaną większość deportowanych skierowano do Kazachstanu, gdzie zesłańców czekała
niewolnicza praca, nędza, choroby i głód.
Ich położenie zmieniło podpisanie w Londynie 30 lipca 1941 r. tzw. układu Sikorski-Majski.
Dotyczył on wznowienia polsko-sowieckich stosunków dyplomatycznych, współpracy na rzecz
pokonania Niemiec oraz powstania polskiej armii w ZSRS. Do podpisanego dokumentu dołączono
protokół dodatkowy sporządzony w tym samym dniu. Postanawiał on, że: „z chwilą przywrócenia
stosunków dyplomatycznych rząd Związku Socjalistycznych Republik Rad udzieli amnestii
wszystkim obywatelom polskim, którzy są obecnie pozbawieni swobody na terytorium Związku
Socjalistycznych Republik Rad, bądź jako jeńcy wojenni, bądź z innych odpowiednich powodów”.
Tworzenie armii przez gen. Władysława Andersa nie przebiegało łatwo. Do wielu Sybiraków nie
dotarła informacja o tworzeniu w ZSRS polskiej armii, inni nie byli w stanie do niej dotrzeć. Dla
tych, którzy się w niej znaleźli brakowało broni i żywności. Ocenia się, że blisko 70 tys. polskich
żołnierzy otrzymywało tylko 40 tys. przydziałów żywnościowych. Liczbę tę w marcu 1942 r.
zredukowano do 26 tys. racji. Tymi głodowymi porcjami żołnierze dzielili się jeszcze z ludnością
cywilną.
W tej sytuacji najważniejszym zadaniem dla gen. Andersa stawało się ocalenie polskiej armii i
ludności cywilnej. 18 marca 1942 r. na spotkaniu ze Stalinem poruszył kwestię ewakuacji części
wojska polskiego do Iranu. Stalin zgodził się bez wahania na wyjazd wszystkich tych żołnierzy
polskich, dla których nie wystarczało żywności.
24 marca 1942 r. rozpoczął się pierwszy etap ewakuacji Armii Polskiej ze Związku Sowieckiego. Do
listopada 1942 r. wysłano do Iranu ponad 115 tys. osób, w tym około 78,5 tys. żołnierzy oraz 37
tys. cywilów. Wśród ewakuowanych było niemal 18 tys. dzieci.
Oceniając decyzję o ewakuacji polskiej armii, gen. Marian Kukiel pisał: „Wyjście wojska było
katastrofą dla pozostawionych w Rosji setek tysięcy Polaków i przekreślało możliwość dalszej
współpracy. Ale pozostawienie tam tego trzydywizyjnego korpusu było coraz bardziej
niemożliwością przy naprężonych stosunkach politycznych. (…) Wojsko i ludność cywilna,
pozostając w Sowietach były u kresu odporności fizycznej. A czynniki emocjonalne grały coraz
większą rolę”. (cyt. za: P. Wieczorkiewicz „Historia polityczna Polski 1935-1945”)
W 1942 roku w obozach na terenie Persji (Iran) znalazło się 120 tys. Polaków, w tym ok. 20 tys.
dzieci. Główny obóz znajdował się w Isfahanie. Tam zorganizowano ośrodek dla ok. 2,6 tys. dzieci,
głównie sierot i półsierot. Część z nich zmarło na skutek chorób i ciężkich warunków bytowych w
ZSRS. Polski rząd w Londynie zaapelował o pomoc do Ligi Narodów. Na apel odpowiedziały Indie,
Liban, Meksyk, Unia Południowej Afryki (obecnie RPA) i Nowa Zelandia.
W grudniu 1943 w Londynie premier Nowej Zelandii, Peter Fraser (1884-1950) podpisał umowę z
rządem RP. 732 dzieci oraz 102 opiekunów otrzymało zgodę na pobyt w Nowej Zelandii do
zakończenia wojny. Przeżyły one wysiedlenia, łagry, mróz syberyjskiej tajgi lub upały Kazachstanu.
W ZSRS wiele z nich straciło rodziców.
Halina Fladrzyńska- Morrow, deportowana z Nowej Wilejki tak wspomina liczącą ponad 15 tys.
kilometrów podróż do Nowej Zelandii: „27 września 1944 roku opuściliśmy Isfahan (…) Podróż na
pokładzie statku +Sontay+ była uciążliwa. W Bombaju przesiedliśmy się na amerykański okręt
wojenny +General Randall+, który był luksusowy w porównaniu z poprzednim. (…) Wreszcie 31
października wpłynęliśmy na wody zatoki Wellington. Następnego dnia zeszliśmy na ląd, skąd
pociągiem zabrano nas do polskiego obozu w Pahiatua, gdzie cieszyliśmy się powrotem do nauki.
Musieliśmy nadrobić stracony czas”. („Dwie ojczyzny. Polskie dzieci w Nowej Zelandii. Tułacze
wspomnienia”, pod red. Stanisława Manterysa)
Rząd Petera Frasera zorganizował szkoły dla polskich dzieci-uchodźców. W Wellington-Lyall Bay
powstała Bursa Polskich Dziewcząt.
Irena Ogonowska-Coates wspomina: „Gdy przybyliśmy do Obozu Polskich Dzieci w Pahiatua,
ujrzeliśmy wszędzie rzędy szarych, wojskowych baraków. Przywykliśmy już do obozów, ale ten był
zgoła inny. Panowała tu cudowna świeżość – zielone trawniki, trochę drzew i jakieś szczególne
poczucie szczęścia. (…) Niedługo po przyjeździe podano nam pierwszy w Nowej Zelandii posiłek.
Jakby cudem wszystkie 732 dzieci zdołano pomieścić w kilku salach jadalnych. (…) Byłam
oszołomiona taką ilością jedzenia, bo do niedawna pamiętałam nieustający głód i ciągłe
poszukiwanie żywności. Odruchowo chciałam ukryć jedzenie na potem, bo myślałam, że może nie
być tego więcej po tak wspaniałym początku. Ale krążyła wśród nas nasza polska nauczycielka i
zachęcała do jedzenia, zapewniając, że jutro będzie go pod dostatkiem”. („Dwie ojczyzny. Polskie
dzieci w Nowej Zelandii. Tułacze wspomnienia”, pod red. Stanisława Manterysa)
Władze Nowej Zelandii zapewniły dzieciom opiekę medyczną m.in. w szpitalu w Otaki. Z obozu w
Pahiatua starsza młodzież trafiła do internatów w Dunedin, Christchurch, Hawera i Silverstream. W
Greymouth na Wyspie Południowej oraz w Palmerston North powstały polskie klasy w gimnazjum
Braci Marystów.
W obozie Pahiatua zorganizowano basen oraz plac gier i zabaw dla młodszych dzieci. Polscy
opiekunowie zorganizowali drużyny harcerskie dla dziewcząt i chłopców. Opiekę duszpasterską nad
obozem Pahiatua sprawował ks. Michał Wilniewczyc. Pomoc przy rozbudowie obozu oraz transport
zapewniali żołnierze nowozelandzkiej armii.
W lutym 1945 roku, konferencja przywódców USA i Wielkiej Brytanii oraz ZSRS przypieczętowała
decyzje o przyznaniu polskich ziem zajętych przez Sowietów po 17 września 1939 roku Związkowi
Sowieckiemu.
Wobec nowej sytuacji nowozelandzki rząd zapewnił uchodźcom możliwość pozostania w Nowej
Zelandii lub powrotu do kraju. Premier Peter Fraser osobiście odwiedził Pahiatua. Dla dzieci było to
niezapomniane przeżycie. Przywitały gościa śpiewem i tańcem.
Bogusław Jaunuszkiewicz z okolic Ostrowi Mazowieckiej, który przeżył deportację na Syberię, tak
wspomina pobyt w Pahiatua: „Wraz z moim młodszym bratem mieliśmy szczęście, że dostaliśmy
się Nowej Zelandii. Przez ponad 5 lat żyliśmy bez rodziców (…) Obóz był jedną ogromną rodziną,
której więzy przyjaźni przetrwały do dziś”.(„Dwie ojczyzny. Polskie dzieci w Nowej Zelandii. Tułacze
wspomnienia”, pod red. Stanisława Manterysa)
Ojciec Januszkiewicza, żołnierz II Korpusu gen. Andersa, przeżył wojnę i po demobilizacji, z
pomocą Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, odnalazł syna w Nowej Zelandii.
Po wojnie większość z 732 dzieci pozostała w Nowej Zelandii, część z nich trafiło do Australii,
Wielkiej Brytanii oraz innych krajów. 17 kwietnia 1948 kilku wychowanków obozu Pahiatua na
pokładzie statku „Rangitata” powróciło do Polski. Obóz zlikwidowano w 1949 roku.
24 października 2004 roku odbył się zjazd z okazji 60. rocznicy przybycia pierwszej grupy polskich
dzieci do Pahiatua. Z całego świata przybyło na niego 220 wychowanków obozu oraz 330 ich
dzieci, wnuków i gości. W Warszawie premiera Petera Frasera uhonorowano, nadając jego imię
jednej z ulic na osiedlu Kabaty.
10 października 2014 roku Sejm przyjął uchwałę upamiętniającą 70. rocznicę przybycia do Nowej
Zelandii polskich dzieci i ich opiekunów uratowanych z syberyjskiej zsyłki. “Sejm Rzeczypospolitej
Polskiej, przypominając te piękne karty w historii stosunków Polski i Nowej Zelandii, wyraża
wdzięczność rządowi oraz obywatelom Nowej Zelandii, która okazała pomoc Polakom w czasie,
kiedy jej najbardziej potrzebowali” – czytamy w uchwale.
Maciej Replewicz, Polska Agencja Prasowa
Na portalu historycznym PAP Dzieje.pl film dotyczący polskich dzieci ewakuowanych ze Związku
Sowieckiego do Iranu:
http://dzieje.pl/wideo/dzieci-isfahanu

Ostatnio oglądanE

Ostatnie tematY

Loading...